Bogna Lewtak - Baczyńska
Artysta malarz, reżyser, kompozytor, autor, wykonawca.

Strona główna
 Dossier«
 Otrzymane
nagrody
 
 Wystawy
zbiorowe
 
 Wystawy
indywidualne
 
 Nagrania
muzyczne
 
 Książki
autorstwa
Bogny L-B
 
 Galeria i Teatr
Well Art
i osoby z nim
związane.
 
Malarstwo
 Obrazy,
grafika
i rysunek
«
 Grafiki
część 2.
«
 Prace
malarskie
z dzieciństwa.
«
Muzyka
 Wybrane
utwory
w mp3
«
 Repertuar
B.L-B
«
Reżyseria
 Sztuki
i wieczory,
staże
reżyserskie
«
 Film
Bogny L-B
«
Poezja BLB
 Wybrane
wiersze
Tom I
«
 Wybrane
wiersze
Tom II
«
 Wiersze
wieczorne
i dla dzieci.
«
Teksty pieśni
autorstwa BL-B
 Pożegnanie
Ojczyzny
K.Ogińskiego
«
 O Polskich
Ofiarach
Ludobójstwa
na Kresach
«
 'Je suis malade'
S.Lama
sł.pl. BL-B
«
 'La foule'
- 'Tłum'
z rep. E.Piaf
sł. pl. BL-B
«
 A.Chaczaturian
- muzyka
sł.pol. B.L-B
'Smutku myśli'
«
Prace teoretyczne
 Rozważania
o malarstwie.
«
Projekty
 Scenografia,
aranżacje,
ilustracje,
architektura
«
Aktualnie
 Aktualnie
i troszkę
dawniej.
«
Występy
 Dzieciństwo,
studia
i dzień
dzisiejszy.
«
 Zapowiedzi
Koncertów
i Recitali
«
Artyści z mojej
rodziny
 Balet i
Choreografia
Dagny
Baczyńskiej
-Kissas
«
 Polskie Kresy
i krajobraz
w fotografii kpt
W. Żarskiego
(Międzywojnie)
«
Dzieje mojej rodziny
 Krzysztof Kamil
Baczyński.
«
 Reduta Ordona
A. Mickiewicza
i J. B. Zaleski
«
 F. Chopin
i W.K. Stattler
«
 Blisko
Józefa
Piłsudskiego.
«
 Auschwitz
-Birkenau,
Mauthausen
-Gusen
«
 Katyń«
 Powstanie
Warszawskie
-wspomnienia
Teresy Szuch
Lewtak
-Stattler
'Mirka', 'Miła'
«
 Teresa
Lewtak-Stattler
z d. Szuch
odeszła
na wieczną
wartę.
«
 Obrona
Powietrzna
Anglii
«
 Ratowanie Żydów przez członków rodziny B.L-B - Komitet Dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów«
 List Ojca Św.
Jana Pawła II
do B. Lewtak
-Baczyńskiej
i pamiątki
z okresu Jego
Pontyfikatu
«
Powstanie Warszawskie
 Inicjatywa
utworzenia
Święta
Narodowego
1 Sierpnia.
«
IPN dokumenty
 Status
pokrzywdzonej
B. Lewtak
Baczyńskiej.
 
 Status
pokrzywdzonego
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Odmowa
współpracy
Janusza
Baczyńskiego.
 
 Zaświadczenie
z IPN dla
Tadeusza
Baczyńskiego.
 
200-lecie urodzin
Fryderyka Chopina
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
G.Ohlsson
- archiwalia
«
 200-lecie
urodzin
Fryderyka
Chopina.
koncerty
i video
«
 XVI M. Konkurs
Pianistyczny
im. F.Chopina
eliminacje - video
«
Paryż
 BL-B w życiu
artystycznym
Paryża.
«
Komunikaty i zawiadomienia
 Transporty
Polaków do
KL Auschwitz
prezentacja
publikacji
«
 Galeria 022
ZPAP
Wystawa
Bogny L-B
REQUIEM
«
 X Salon
Książki
Polonijnej.
 ZAiKS i ja.«
 Sprostowanie
nie zamieszczone
w Wikipedii
dotyczące
J.Cyrankiewicza
«
 Kupieckie
Domy
Towarowe
«
Galeria
 Archiwum
zdjęć
rodzinnych.
«
Inicjatywy urbanistyczne
 Inicjatywy
urbanistyczne
(od 1990 r.)
dla m.st.
Warszawy,
inicjatywy
plastyczne,
muzyczne i in.
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
«
 Plan
przestrzennego
zagospodarowania
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szkic
dotyczący
Żoliborza
Oficerskiego
i Cytadeli
«
 Szansa
dla Żoliborza
bez szansy dla
mieszkańców.
«
 Konsultacje
społeczne
Żoliborzan
dn.26.03.2009r.
zorganizowane
w Urzędzie
Gminy przez
Zarząd
Stowarzyszenia
Żoliborzan
«
Linki
 Poseł na Sejm RP dr Artur Górski z PiS. 
 Prof.zw.dr.hab.
Jerzy J.Korczak
 
 CD i MC
z recitali
i spektakli
Galerii i Teatru
Bogny Lewtak
-Baczyńskiej
 
 Wydawnictwo BL-B 
 Genealogia rodziny Baczyńskich. 
Kontakt
 Dane
teleadresowe.
«




Galeria zdjęć z archiwum
Bogny Lewtak - Baczyńskiej





Archiwalne zdjęcia rodowe:


Moi Ukochani Rodzice. Ich losy opisane są na mojej stronie internetowej pod hasłem - Dzieje rodziny. Zdjęcie ze ślubu kościelnego w przepięknym kościółku modrzewiowym w Tomaszowie Lubelskim. Rok 1948.

Moja piękna, bardzo dzielna i wybitnie zdolna ukochana Mama Teresa Lewtak-Stattler z domu Szuch. 15-letnia łączniczka Powstania Warszawskiego ps. "Miła", 15-letnia więźniarka obozu jenieckiego Oberlangen. W wieku 14 lat brała udział w zamachu na Brauna ("Agat","Pegaz","Parasol", ps."Mirka", "Znicz").

Przed Powstaniem Warszawskim - moja 14-letnia, lub 15-letnia mama ps. "Miła", "Mirka", "Znicz" w zawadiackim kapeluszu oparta o ramiona swojego narzeczonego Leszka Gajewskiego ps. "Grom" - Leszek zginie ostatniego dnia Powstania - tuż przed kapitulacją. Obok jego ojciec Kazimierz Ostoja Gajewski i jego żona Cecylia. Obok mamy wysoko - siostra Leszka - Tereska. Ostatnio - śpiewam wiersz Kazimierza Ostoi Gajewskiego do mojej muzyki - o śmierci jego synów 20-letniego Leszka ps. "Grom" narzeczonego mojej mamy i 18-letniego Zdziśka ps. "Wiśnia" w Powstaniu Warszawskim.

Ciocia Wanda Stattler z domu Stadnicka, żona Edwarda Stattlera - z dziećmi Wojtusiem (przyszłym mężem mojej mamy) i Ewą - potomkami malarza Wojciecha Kornelego Stattlera profesora Jana Matejki. W młodości ciocia zaczynała karierę jako śpiewaczka operowa i operetkowa, ale na życzenie swojej hrabiowskiej rodziny Stadnickich i swojego męża z hrabiów szwajcarskich - wycofala się z teatru.

Ś.p. Wojciech Stattler potomek wybitnego malarza Wojciecha Kornelego Stattlera (który był profesorem Jana Matejki) ze szwajcarskiej hrabiowskiej rodziny, mój wujek (a właściwie ojczym), drugi mąż mojej mamy. Człowiek szlachetnego serca, o pięknym głosie, znakomitej znajomości języka francuskiego, syn Wandy z domu hrabianki Stadnickiej. Przepięknie gwizdał, a jego ulubioną melodią, którą wspaniale "wygwizdywał" była melodia z filmu "Most na rzece Kwai". Zaczął chorować po zatrudnieniu się w Centrali Handlu Zagranicznego. Wyjeżdżał m.in. do Wietnamu i Maroka. Wydaje się, że choroba jego mogła mieć związek z nakłanianiem go do........ Z prawej strony siedzi ś.p. wspaniały powstaniec warszawski z kompanii "Anna" - walczył na Starówce. Przyjaciel mojej mamy - Jerzy Siwiec. Obok Wojtka siedzi moja mama.

Grupa spacerowiczów. Początek XIX w. Drugi z lewej to podobno brat (rodzony?) mojego dziadzia Aleksandra Szucha - Zygmunt z żoną Walą.

Ciocia Irena Gumińska-Krzyczkowska-Szostek z d. Sough herbu Rola. Adwokat. Musiała pozostawić po wojnie pracę w sądzie w Wieluniu, gdyż odmówiła podpisania wyroku na AK-owca, a ponadto miała pochodzenie burżuazyjne. Jej babką była dziedziczka Popowska - starodawny ród wymieniany w herbarzach rycerskich. Najbliżsi kuzyni to słynni Kocowie i błogosławiony Bojanowski. Majątki to m.in. sienkiewiczowskie Rozłogi. Ciocia Irena ps. "Dźwignia", "Ciotka" ukrywała cichociemnych, działała w Delegaturze Rządu na Kraj, w akcji "Żegota" ratowała palestrę z getta warszawskiego, brała udział w Powstaniu Warszawskim, potem była w obozie. Była wielką działaczką harcerską, otrzymała Krzyż Powstańczy za udział w Powstaniu.

Przodkowie mojego męża - panny Wierzbickie. Z prawej - Jula przyszła - Grabińska. Męża i syna Jacka - straci w Powstaniu Warszawskim.

Przodkowie mojego męża. Pradziadek Żarski - dyrektor fabryki na Śląsku - zginął w strajku robotników w 1905 r. i prababcia - aktorka Teatru Rozmaitości. Ich dzieci: młodszy chłopczyk (dziadek mojego męża) to Wiesław Żarski, w przyszłości jeden z adiutantów J.Piłsudskiego, a jego starszy brat Mieczysław Żarski to przyszły szef ochrony J.Piłsudskiego. Matka prababci czyli praprababcia była ponoć von Werner spokrewnioną z linią Habsburgów.

Feliks Suk (Sough-Schuch-Szuch). Mój pradziadek.

Konstancja z Sadowskich Suk (Sough-Schuch-Szuch). Moja prababcia.


Mój bohaterski i niezłomny dziadzio Aleksander Szuch - kawaler Srebrnego Krzyża Virtuti Militari V klasy za r. 1920, ułan, bohater Pułku, w II wojnie światowej w Organizacji Wojskowej "Wilki" ze swoją żoną Ireną z Tkaczyńskich (moją babcią) i z olimpijczykiem Januszem Kusocińskim, ratujący Żydów, więzień Pawiaka i "tramwaju" w Alei Szucha, więzień doświadczalny Oświęcimia i Natzweiler (ze stu osób z Europy, na których robiono eksperymenty tego rodzaju co na moim dziadku - przeżyły trzy - w tym mój dziadek, dane mu było poznać zwyrodniałego dr Mengele), usiłował uciec z Oświęcimia, był w marszu śmierci. Na zdjęciu (o ile moja ciocia się nie myli) jest z Bolesławem Mirowskim. Z nim się bawił w Żyrardowie w dzieciństwie. Bolek tak jak mój dziadek został aresztowany przez gestapo i w tym samym prawie czasie i był na Pawiaku. Potem również trafił do Oświęcimia i był również w marszu śmierci.



Moja babcia Irena z Tkaczyńskich Szuch z Wołynia spokrewniona z Ryglami, Zaleskimi, Winiarskimi i Dudzińskimi. Zdjęcie z lat 30-tych. Rodzina jej miała też ziemie w Winnicy i koło Zbaraża - ale doszukać się pogłębionej wiedzy na ten temat jest bardzo trudno. Babcia umiała wszystko, w tym i jeździć konno. Miała wspaniały charakter. Nadzwyczajne przysmaki kuchni polskiej i kresowej miała w jednym palcu, podobnie jak jej niezrównana siostra Maryla, wspominana już przeze mnie wielokrotnie znakomita położna. Maryla do tego przepięknie haftowała i robiła na drutach. Była niezwykle oczytana. Moje prababki również mimo talentów kulinarnych często przypalały coś na kuchni z powodu żądzy wiedzy. Nieustannie czytały. Moja babcia Irenka była niezwykle elegancką Kresowianką, śpiewała mi dumki ukraińskie, w czasie II wojny była w Organizacji Wojskowej "Wilki", ratowała Żydów, brała udział w Powstaniu Warszawskim. Zabawną historię opowiadano o nich - o siostrach Irence i Maryli. Płynęły jako młode dziewczyny łódką po rzece na Kresach - w Uściługu (być może przekręciłam nazwę - bo wszystko to dla mnie bardzo dalekie i egzotyczne). Łódka się przewróciła i młode dziewczęta elegancko ubrane i z torebkami i z ich zawartością - w nich złote pierścionki - wpadły do rzeki. Panny natychmiast zamówiły nurków do łowienia cennych zatopionych w rzece przez pechowy wypadek rzeczy. Podczas kiedy nurkowie przeszukiwali dno rzeki - a rzeka ta nazywała się Ług i płynęła niedaleko miejscowości Uściług - Irenka - moja babcia - modliła się cały czas do Świętego Antoniego o pomoc, a moja kochana ciocia Maryla - jako ta bardziej praktyczna z sióstr - cały czas żartowała - Akurat ci Święty Antoni pomoże... nasze rzeczy już pewnie są w Uściługu!... Ale okazuje się, że nie należy śmiać się z możliwości naszych świętych i błogosławionych, a szczególnie ze Świętego Antoniego, który okazuje się bardzo skutecznym świętym. Już za chwilę nurkowie podpłynęli do panien z jakąś wyłowioną zgubą i co to było? Torebka mojej ukochanej babci Irenki z jej złotym pierścionkiem, a po torebce cioci Maryli nawet śladu nie znaleziono. Wujek z Anglii jeszcze mi dopowiedział koloryt tego zabawnego z perspektywy lat wydarzenia - że razem z moją mamą był świadkiem tego zajścia nad rzeką Ług - moja babcia była wtedy bardzo młodziutką mamą - bardzo wcześnie wyszła za mąż za mojego przystojnego dziadzia ułana z Virtuti Militari - bohatera Pułku. Babcia i ciocia Maryla - piękne i młodziutkie były tego chyba wiosennego lub letniego dnia bardzo elagancko ubrane w podobne białe letnie kostiumy, do których miały obydwie efektowne kołnierze - babcia miała reprezentacyjny czerwony kołnierz, a Maryla - niebieski. Po kąpieli wodnej w rzece Ług ich stroje straciły na wyglądzie i obie panny wyglądały bardzo zabawnie. Należy jeszcze dodać gwoli dopełnienia tej historii, że podobno w łódce razem z pannami płynął narzeczony cioci Maryli - imć pan Wierzbicki (kto wie - może daleki kuzyn przodków mojego przyszłego męża ?). Zakończenie tego narzeczeństwa też jest godne opisu i może kiedyś nastąpi.


Trzy siostry: Janina z Suków (Sough-Schuch-Szuch) Petasz, Maria z Suków (Sough-Schuch-Szuch) Woźniak, Kazia Suk (Sough-Schuch-Szuch) - zmarła bardzo młodo.

Janina z Suków (Sough-Schuch-Szuch) Petasz z niemiecką pasierbicą Elą zwaną Czarnulą swojej siostry Marii. Po II wojnie rodzina Marii wraz z pasierbicami wyjechała do Niemiec.

Ciocia Irena Petasz z domu Suk. W stroju Cyganki ze spektaklu. Występowała w teatrze żyrardowskim. Kilkaset razy przypadla jej rola Matki Boskiej. Wielka działaczka harcerska, a po wojnie - wielka działaczka PTTK.

Wujek Ignacy Głażewski - komendant obrony przeciwlotniczej Warszawy. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Na spacerze z psem Kingiem (tego wspaniałego psa kazano mu przed wojną zastrzelić, gdyż zaatakował jakąś panią).

Szlachcic Jan Dudziński (najprawdopodobniej herbu Junosza, nie znaleźliśmy jeszcze ostatecznego potwierdzenia herbu w źródłach rodzinnych) prawdopodobnie w jego majątku Kumów. Prapradziadek.

To jest praprababka Joanna, Florentyna, Maria, Kazimiera, Klementyna, Felicja Popowska (najprawdopodobniej herbu Leszczyc, nie znaleźliśmy jeszcze ostatecznego potwierdzenia herbu w źródłach rodzinnych) - posiadaczka rozlicznych dóbr, w tym Popowa, gdzie pracowała rodzina prezydenta Lecha Wałęsy. Ród starodawny. Wymieniany w herbarzu rycerskim. Z nimi spokrewnieni byli Kocowie - m.in senator międzywojennej Rzeczypospolitej jak i przyboczni Józefa Piłsudskiego. Do nich należały kiedyś sienkiewiczowskie Rozłogi. Poprzez posiadanie i z linii mojego męża Janusza Baczyńskiego przybocznych Piłsudskiego jak i z linii mojej - nasi bliscy mieli okazję jako dzieci bawić się w Belwederze z dziećmi Józefa Piłsudskiego.

Błogosławiony Edmund Bojanowski - podobno z naszej rodziny ze strony Popowskich i Koców.

Maryla Tkaczyńska sanitariuszka 27 Dywizji Wołyńskiej i Samoobrony Bielin. Po wojnie jedna z najlepszych i najbardziej znanych i docenianych położnych w Tomaszowie Lubelskim (m.in., z tego co wiemy, odbierała przyjście na świat naszej znanej polskiej i amerykańskiej aktorki Joanny Pacuły). Prawa ręka zasłużonego dr Petera - dyrektora szpitala w Tomaszowie Lubelskim. Jej mężem był Józef Szmidt - dyrektor szkoły w Tomaszowie Lubelskim, skrzypek, dyrygent, polonista.

Mój młodociany wujek Andrzej Tkaczyński na schodach domu w nadleśnictwie Kliczków niedaleko Osiecznicy koło Bolesławca. (tam gdzie jest piękny pałac kliczkowski i tam gdzie nadleśnictwo się mieściło w małym pałacyku - willi, w której przed wojną mieszkała matka, właściciela pałacu). Rok 1958 - naszych wspólnych dziecięcych wakacji w domu rodzinnym Andrzeja. Za chwilę Andrzejek zostanie półsierotą. W tym roku jego ojciec Edward - nadleśniczy - więzień Łubianki i Kołymy, porucznik w II Korpusie Armii Andersa, więzień stalinowski ginie w podwójnym nienaturalnym, do tej pory nie wyjaśnionym wypadku, w przeddzień Wigilii w dniu urodzin swojej matki.

Zdjęcie grobu naszego wuja z XIX w. - Józefa Bohdana Zaleskiego, wybitnego poety, na cmentarzu Montremartre w Paryżu. Zdjęcie udostępnione przez panią Marię Rago-Stapf z Londynu z rodziny Zaleskich.

Moja irlandzka prawie siostra - teraz artystka.

Na ślubie mojego kuzyna Jacka we Francji. W głębi jego tato profesor francuski i polski - brat stryjeczny mojej matki - Jurek.

Szczęśliwe macierzyństwo. Ok. 1982 r.

To mi zostało - nasze zdjęcie z jego biurka - po moim ojcu Henryku Lewtaku-Jazłowieckim zwalczanym przez władze PRL - emigrancie - po jego śmierci w niejasnych okolicznościach w Brukseli w 1984 r. Jego akt zgonu - udalo nam się dopiero uzyskać od władz polskich w r. 2007. W 1984 r. - w Brukseli gdzie pojechaliśmy - niejako bez wiedzy i zgody czynników rządzących - w szpitalu lekarze zapytywali nas - czy ktoś sobie życzył śmierci naszego ojca.

Nasz Tony? Artysta z filmów amerykańskich i angielskich z synem Rikiem.

Rik i Ant w egzotycznej podróży z tatą i z ekipą filmową.

Nasi kuzyni - tancerze Teatru Wielkiego z lat 70-tych. Jola i Jurek. Za nimi żona mojego brata i siostra Joli - Krysia.

Lata studenckie. Mama mojego męża, mój profesor z Malarstwa - Ludwik Maciąg, profesor Wojciech Sadley. U mnie w domu.

Tolo Wierzbicki - nasz wuj pianista i adwokat i Ewa Maciąg - żona mojego profesora z Malarstwa - Ludwika Maciąga - zwalczanego bardzo na moim Wydziale Malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie co spływało również na jego studentów, którzy byli traktowani tak jak ich profesor.







Wybrane zdjęcia z działu ''Dzieje mojej rodziny''
i inne dokumenty:



Ppłk Karol Baczyński - pradziad mojego męża, ur. - w 1865 r. - we Lwowie, dowódca V odcinka obrony Lwowa, wielki działacz niepodległościowy, Prezes Bractwa Kurkowego we Lwowie, zakładający straże, towarzystwa gimnastyczne i strzeleckie, teatry, orkiestry, chóry, zespoły kameralne, w których również uczestniczył, uczący polskości, polskiego języka na Kresach Polskich, polskiego ubioru i wiedzy o polskim narodowym stroju, tańcach i zwyczajach, porywający i wciągający do swej działalności ówczesną mieszkającą wówczas (w szeroko pojętych) okolicach Lwowa i we Lwowie elitę i arystokrację, a także proboszczy polskich kościołów katolickich i księży, w czasie wojny tworzący oddziały legionowe, uczący walki legionistów pod Jastkowem i w innych znanych miejscach walk legionowych, otwierający w międzywojniu przemówieniami uroczystości coroczne na Cmentarzu Orląt Lwowskich, autor kilkusetstronicowego pamiętnika prowadzonego od lat osiemdziesiątych (lub wcześniej) końca XIX wieku do wybuchu II wojny światowej w 1939 r. - opisującego życie polskie na Kresach, tworzenie Legionów i walkę o niepodległość Polski, oraz losy osobiste, bliski kuzyn poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Prześladowany i szykanowany razem ze swą rodziną za zaborów, ukrywający się przed aresztowaniem we Lwowie w pierwszych miesiącach II wojny światowej, a wreszcie aresztowany i zamordowany w 1940 r. w Kijowie z rozkazu Stalina i na mocy decyzji najwyższych władz ZSRR z 05 marca 1940 r. - decydującej o śmierci polskiej elity wojskowej i intelektualnej w Katyniu, Starobielsku, Miednoje i w innych miejscach i więzieniach NKWD. Pamiętniki (ok. osiemset stron) ppłk Karola Baczyńskiego - przetrzebione i niekompletne, które zaginęły w czasie wojny wraz z wywózką będącej przy nim części jego rodziny do gułagów w głąb państwa radzieckiego - rodzina odnalazła przez przypadek w 2005 r. - w zbiorach Ossolineum we Wrocławiu (a ich kopie w innych bibliotekach). A więc rodzina odnalazła te pamiętniki po 65 latach od zagubienia wszelkich śladów po płk Karolu Baczyńskim, a także po części jego rodziny, która podobno po uratowaniu życia przez wyjście z terenów ZSRR z armią Andersa wyemigrowała. Do tej pory nie uzyskano wiarygodnej odpowiedzi - w jaki sposób pamiętniki te znalazły się w zbiorach lwowskiego Ossolineum, a następnie wrocławskiego Zakładu im. Ossolińskich.


Karol Baczyński z synami. Z lewej kpt. Zdzisław Baczyński,
z prawej mjr Stanisław Baczyński.

Z archiwum rodzinnego - Wiesław Żarski - dziadek mojego męża z kolegami legionistami.

Rożki. Ślub Eugenii z d. Wierzbickiej i Stanisława Baczyńskiego w posiadłości rodzinnej Wierzbickich. Z lewej strony panny młodej - ojciec pana młodego, dowódca V odcinka obrony Lwowa - Karol Baczyński.

Salon Kostka Kozarskiego, dyr. Banku Polskiego w Kielcach - wuja Janusza Baczyńskiego. Rok 1931.

Mirzec. Modrzewiowy dworek rodziny Wierzbickich. W ogrodzie przed dworkiem - siostry Wierzbickie. Rok ok. 1920.

Ułani Szwadronu Kawalerii Aleksandra Szucha.


Z archiwum rodzinnego - mój dziadek Aleksander Szuch, ur.ok.1895 r.(a być może wcześniej) 26 stycznia - zm. 1990 r. 11 czerwca, bohater Pułku, ułan z 2 Pułku Ułanów, o którym śpiewano piosenki legionowe, kawaler Virtuti Militari V klasy za r.1920 i dwukrotnie Krzyża Walecznych, nagrodzony przez II RP kilkudziesięcioma hektarami ziemi na Kresach gdzie wspaniale gospodarzył. Miał wielki posłuch i respekt u miejscowych, wielce działał społecznie, przeczuwając straszliwą tragedię Kresów Polskich wywiózł stamtąd rodzinę, a ziemię wydzierżawił rodzinie o nazwisku Smolarz. Dzierżawca zalegał długi okres czasu z płatnościami w związku z tym w dniu 01 września 1939 r. - miała się odbyć rozprawa sądowa w powyższej sprawie. Jednak w dniu wybuchu II wojny światowej Aleksander Szuch wyruszył na pomoc polskiemu wojsku gdzie po wielu perypetiach dotarł do gen. Kleeberga w ostatnim dniu bitwy. Żołnierzom rozdano pieniądze i wobec braku naboi kazano im ewakuować się w wybranym kierunku. Dziadek z kilkoma żołnierzami i mjr Jerzym Postępskim zamordowanym potem w obozie koncentracyjnym Auschwitz - przedarł się do Warszawy. W czasie wojny należał do OW "Wilki" razem ze swoją żoną - moją babcią Ireną z Tkaczyńskich ps."Halszka" (uczestniczką Powstania Warszawskiego)i z olimpijczykiem Januszem Kusocińskim. Tak jak przed wojną dziadek mój uratował wiele osób w tym z nurtów Wisły, tak w czasie wojny ratował z narażeniem życia Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego. Więziony był na Pawiaku i katowany w "tramwaju" na Szucha, potem był więźniem doświadczalnym Oświęcimia. Ze stu osób z Europy poddanych tym samym eksperymentom w obozie w Auschwitz i Natzweiler - przeżyły tylko trzy w tym mój dziadek. Usiłował uciekać z Oświęcimia, wycofał się w ostatnim momencie. Ratował w Oświęcimiu ludzi. Poznał zwyrodnialca dr Mengele, był w marszu śmierci. Po wojnie współpracował z WiN, były czynione wobec niego prowokacje, był więziony w czasach stalinowskich w śledztwie, bez rozprawy. Dziadek był wspaniały i niezłomny. Był przeciwnikiem nie do pokonania, walecznym i odważnym w sposób doprawdy niespotykany.


Z archiwum rodzinnego - młodzieńcze zdjęcie mojego bohaterskiego dziadka Aleksandra Szucha, ułana, syna Pułku, kawalera Virtuti Militari V klasy za r.1920. W czasie I wojny światowej zdarzyła się mu doprawdy rzecz dziwna. Całą część szwadronu polskiego od "rozwałki' - rozstrzelania - uratował, co bardzo wydaje się dziwne, Feliks Dzierżyński (moment załamania wiary we własne idee, chwilowa refleksja ?) - dając uratowanym, w tym mojemu dziadkowi, tzw. "wilczy bilet" (aby ujechali żywi z terytorium wroga), który potem ukradziono mojemu dziadkowi tuż przed wojną na poczcie w Warszawie.

Legitymacja Virtuti Militari Aleksandra Szucha.

Zjazd Kawalerii Aleksandra Szucha.

Irena Szuch (OW "Wilki", uczestniczka Powstania Warszawskiego) z synem Januszem z bat. "Parasol" na balkonie przy Noakowskiego 12.

Janusz Szuch ps."Janusz" bat. "Parasol" żołnierz ochrony gen. Niedźwiadka-Okulickiego.

Teresa Lubomira Szuch Lewtak-Stattler ps."Mirka","Znicz","Miła" bat."Parasol" i "Żubry". 14-letnia uczestniczka zamachu na Brauna, 15-letnia łączniczka Powstania Warszawskiego i 15-letnia więźniarka obozu jenieckiego w Oberlangen.

Janina Lewtak, więzień Auschwitz-Birkenau.

Józef Lewtak, w oddziałach BCH, odznaczony VM.

Henryk Lewtak, żołnierz ZWZ ps."Babinicz", "Jazłowiecki".

Pierwszy z prawej - inżynier leśnik Eugeniusz Gembal (Gębal), uczestnik konspiracji. Dzięki książce Sławomira Litwińskiego "Lubelska Księga Oświęcimska. Księga druga" i pracy poszukiwawczej jednej z oddanych pań - pracowników naukowych w Muzeum w Oświęcimiu - w marcu 2007 r. - poznałam datę urodzenia i śmierci w obozie mojego wujka i nowe dane o mojej cioci - jego żonie Janinie z d.Lewtak - więźniarce Oświęcimia, których znam tylko z opowieści rodzinnych, a także poznałam najbardziej prawdopodobny zapis ich nazwiska. Eugeniusz Gembal został przywieziony do obozu transportem z dnia 03 listopada 1942 r - gdzie zginął w dniu 29.01.1943 r. - o godz. 8 55. Druga z prawej na zdjęciu to Janina Gembal z d.Lewtak, uczestniczka konspiracji, najprawdopodobniej przyjechała do obozu transportem grudniowym. Trafili do Oświęcimia dużo wcześniej niż mój ojciec katowany w tym czasie na Zamku Lubelskim, za którego próbę wykupienia z Zamku - zostali uwięzieni i wysłani na śmierć do Auschwitz.

Pogrzeb Jana i Heleny Lewtaków staje się patriotyczną manifestacją ludności pomimo obławy gestapo

Pogrzeb Jana i Heleny Lewtaków.

Z lewej Wacek Sitkowski, wziął ślub 30.07.1944 r., zginął 01.08.1944 r. na ul. Podczaszyńskiego. Z prawej Leszek Gajewski ps. "Grom" - "Żywiciel" bat. "Żubr", uczestnik Powstania Warszawskiego. Zginął 30.09.1944 r. na Żoliborzu.

Maryla i Józef Szmidt.

Zdzisław Baczyński - syn Karola (wybitnego działacza niepodległościowego, legionisty, twórcy oddziałów Legionów, dowódcy V odcinka obrony Lwowa) i Bronisławy z Chmielewskich, ur. 12.X.1902 r. w Mikołajewie nad Dniestrem. Żołnierz Legionów Polskich. Uczestnik wojny 1918-1921, 16-letni obrońca Lwowa (od 1918 r. w Wojsku Polskim). W 1922 r. zwolniony bezterminowo z wojska i ponownie powołany, ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty (1924), ppor. do 1924, przydzielony do 3 pułku piechoty Legionów, awansowany do stopnia porucznika ze starszeństwem 31.VIII.1926 r. W 1939 r. w OZ 9 DP (Ośrodek Zapasowy 9 Dywizji Piechoty), w obronie Twierdzy Brześć. Odznaczony Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Walecznych x2, medalami 1918-1921 i 10-lecia. Zamordowany w Starobielsku ( "Charków.Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego" ).

Mjr Stanisław Zygmunt Żarski. Urodził się w miejscowości Gołonóg 25-I-1897 r. W okresie międzywojennym pełnił szereg funkcji dowódczych w lotnictwie. Od marca 1934 r. do listopada 1936 r. był organizatorem i dowódcą 24 Eskadry Liniowej, później 23 Eskadry rozpoznawczej. Następnie w okresie 1937-1938 był dowódcą dywizjonu szkolnego w 4 Pułku Lotniczym. Ukończył WSL (Wyższa Szkoła Lotnicza) w Warszawie w czerwcu 1939 r. i został mianowany szefem sztabu lotnictwa SGO "Narew" (Samodzielna Grupa Operacyjna). W czasie wojny ewakuował się do Francji przez Rumunię. Potem przedostał się do Wielkiej Brytanii. Ze względu na wiek nie zakwalifikowano go do lotów bojowych, został więc przydzielony do 4 AGS (Air Gunners School - 4 Szkoła Strzelców Pokładowych). Dn. 29 marca 1943 r. mjr pil. Stanisław Zygmunt Żarski wykonywał lot treningowy na fotostrzelanie z kursantami. W okolicy lotniska około godziny 11.45 nastąpiło zderzenie z samolotem Botha I nr W5137.

Mjr piechoty Antoni Norbert Kilański - syn Józefa i Jadwigi z Szymańskich, ur. 6 VI 1896 r. w Skierniewicach. Ukończył 7 klas szkoły realnej, studiował w Wyższej Szkole Mechaniczno-Technicznej im. Wawelberga i Rotwanda. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Od 1923 r. instruktor w CSS (Centralna Szkoła Strzelań) w Toruniu, następnie d-ca kompanii 32 pułku piechoty. W 1932 r. przeniesiony do CWPiech. (Centrum Wyszkolenia Piechoty) - w Rembertowie na stanowisko instruktora, od kwietnia 1939 r kierownik wyszkolenia strzeleckiego. Odznaczony Krzyżem Walecznych, medalami 1918-1921 i 10-lecia. Jest to wuj Wisławy Baczyńskiej z d. Żarskiej - mamy Janusza Baczyńskiego. Zamordowany decyzją najwyższych władz ZSRR z dnia 05 marca 1940 r. - listy katyńskie ("Charków. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego").

Edward Tkaczyński, legionista, więzień Łubianki i Kołymy, ppor. w II Korpusie Armii Andersa.

Edmund Korczak, żołnierz Lwowskiego AK.

Archiwum rodzinne - Piłsudski z bliska.(fot. W.Żarski)

Wódz Józef Piłsudski z archiwum rodzinnego. (Fot. W.Żarski)

Piłsudski z albumu rodzinnego, zdjęcie robione przez dziadka mojego męża - adiutanta J.Piłsudskiego - W.Żarskiego.

Zamach majowy - według rodziny po prawej J. Piłsudskiego jeden z jego adiutantów Wiesław Żarski.

Z archiwum rodzinnego - mała Wisia z mamą i dostojnikami wojskowymi (mama mojego męża - w środku między koleżankami) na uroczystych obchodach wojskowych w międzywojniu.

Kopia zdjęcia z albumu bliskich kuzynów Zielazkiewiczów - archiwum Mieczysława Żarskiego z ochrony Józefa Piłsudskiego. Józef Piłsudski w saniach z białymi końmi.

Pogrzeb Marszałka Józefa Piłsudskiego (fot. W. Żarski).

Z archiwum rodzinnego - podobno marszałek Śmigły-Rydz. (Fot. W.Żarski)

Virtuti Militari stryja Bogny Lewtak-Baczyńskiej Józefa Lewtaka.

Pamiątkowa koperta od listu Karola Baczyńskiego wtedy jeszcze majora z okresu wojny polsko-bolszewickiej z czerwca 1920 r.

Pamiątkowa koperta od listu Karola Baczyńskiego wtedy jeszcze majora z roku ok. 1921.

Ostatnie pamiątki po zamordowanym w Starobielsku - kpt Zdzisławie Baczyńskim - koperta.

Ostatnie pamiątki po zamordowanym w Starobielsku - kpt Zdzisławie Baczyńskim - list z okresu wojny polsko-bolszewickiej z 14 czerwca 1920 r.

c.d. listu kpt Zdzisława Baczyńskiego z 1920 r.

Z archiwum rodzinnego - kopia korespondencji z 1928 r. Biskupa Kieleckiego, do mjr Stanisława Baczyńskiego, dziadka mojego męża.

Archiwum rodzinne - kopia zaproszenia na herbatkę, przez gen. Mieczysława Smorawińskiego i jego Małżonkę, dla mjr Stanisława Baczyńskiego i jego Małżonki, dziadka i babci mojego męża Janusza Baczyńskiego.

Niemiecko-rosyjski dokument tożsamości obowiązujący Polaków na Kresach i wystawiany im przez okupantów podczas II wojny światowej - musiała się nim legitymować moja prababcia.

Dokument tożsamości niemiecko-rosyjsko-ukraiński wystawiany Polakom na Kresach przez okupantów i obowiązujący ich w czasie II wojny światowej - należał do mojej ciotki Maryli Tkaczyńskiej. Była to wojenna, jak się okupantom wydawało - do nich należąca i dla nich wspólna - okupowana przez nich Europa.

Dokument z okresu II wojny światowej wystawiony dla mojej ciotki przez okupanta.

Dokument wzywający moją ciotkę Marylę Tkaczyńską do stawienia się w szpitalu w Kowlu w związku z wybuchem II wojny światowej.







Nasz ślub:


Nasz ksiądz kapelan z Powstania Warszawskiego - wujek Wincenty Marczuk. Właśnie udziela nam ślubu.

Ślub kościelny. Udzielany przez księdza kapelana z Powstania Warszawskiego. Ciechanowiec.

Wyjście - już poślubieni - z Kościoła w Ciechanowcu. Wchodziliśmy w deszczu - wychodziliśmy w słońcu. W tle nasz teść - Tadeusz Baczyński - partyzant od "Zapory".

I jeszcze ślub. Wesele na plebanii.

Nasze wesele na plebanii.

Nasze wesele na plebanii. Halina Siwcowa - łączniczka AK z regionu szydłowieckiego z mężem Jerzym - powstańcem z kompanii "Anna" ze Starego Miasta, moja mama - łączniczka z "Parasola" i "Żubrów" z Powstania Warszawskiego, ciocia Irena Gumińska-Krzyczkowska-Szostek z delegatury Rządu na Kraj, z akcji "Żegota" - ratowania Żydów, uczestniczka Powstania Warszawskiego, dziadzio Aleksander Szuch ułan, kawaler Virtuti Militari za r. 1920, z OW "Wilki" więzień doświadczalny Auschwitz i Natzweiler, powyżej niego moja bratowa Krysia, na samym końcu nasz wujek Wicuś - ksiądz Wincenty Marczuk - kapelan Powstania Warszawskiego, a pod orłem w koronie - mój mąż Januszek.

Wesele na plebanii. Powstaniec Jurek Siwiec - najdowcipniejszy człowiek pod słońcem, dusza towarzystwa, moja mamusia - powstaniec warszawski, moja ciocia Irena Gumińska z Delegatury Rządu na Kraj, z akcji "Żegota", ukrywająca cichociemnych, powstaniec warszawski, a także - sędzia, która odmówiła wydania wyroku na Akowca, mój dziadzio ułan - kawaler Virtuti Militari za r. 1920, z OW "Wilki", więzień Pawiaka i "tramwaju" na Szucha, więzień doświadczalny Auschwitz i Natzweiler, mój braciszek Mareczek - historyk. W tle - Panna Młoda - ja. A potem niesamowita noc na plebanii.

Pryjęcie ślubne na plebanii. Halina Siwcowa - łączniczka AK, moja babcia Irena Szuch z d.Tkaczyńska z OW "Wilki" - uczestniczka Powstania Warszawskiego, moja mamusia - łączniczka Powstania Warszawskiego z "Parasola" i "Żubrów", ksiądz kapelan Powstania Warszawskiego - Wincenty Marczuk i ja - Panna Młoda.

Nasze wesele na plebanii. Moja mama-powstaniec warszawski, dziadek mojego męża legionista od Hallera - mjr Stanisław Baczyński syn wybitnego działacza niepodległościowego ze Lwowa ppłk-a Karola Baczyńskiego, ksiądz kapelan z Powstania Warszawskiego - Wincenty Marczuk - udzielający nam ślubu - wujek, Halina Siwcowa - łączniczka AK, mój braciszek historyk - Mareczek, ciocia Irena Gumińska Krzyczkowska-Szostek z Delegatury Rządu na Kraj i z akcji "Żegota" - powstaniec warszawski.

Ślub cywilny w Pałacu Ślubów w Warszawie.

Jeszcze o ślubie - toast w Pałacu Ślubów.

I jeszcze nasz ślub - tańczę w Pałacu Ślubów z moim teściem Tadeuszem Baczyńskim partyzantem od "Zapory" do melodii granych przez muzyków cygańskich. Mam do ślubu cywilnego - suknię grecką - projektowaną przez moją mamę.
Przy tańczącym ze mną teściu stoi ciocia mojego męża
(i utalentowanego młodego skrzypka o tym samym nazwisku co ciocia) - ś.p. Janina Cajler.

I znowu nasz ślub - w Pałacu Ślubów. Grają Cyganie, był i kominiarz.


Jeszcze o ślubie. Goście weselni - rodzina. Ich trzech - mój Januszek, Jurek Graczyk - wybitny tancerz, solista Teatru Wielkiego i choreograf, mój ukochany ś.p. brat Mareczek- historyk o niezwykłej wiedzy, pracujący wpierw na Uniwersytecie, a wobec nacisków UB aby donosił na kadrę - zmuszony do opuszczenia Uniwersytetu. Przeniósł się wtedy do Archiwów Warszawskich, a potem do Dyrekcji Naczelnej Archiwum - gdzie zdobywał coraz większe uznanie i awansował, działacz "Solidarności", który przed historią ukończył również trzy lata Wydziału Farmacji (zamiast medycyny, o której marzył po przejściu bardzo ciężkiej choroby w dzieciństwie - najcięższy przypadek w Polsce w tym okresie). W ciężkiej zakaźnej chorobie leczyła go wtedy m.in. mama mojego męża - Wisława Baczyńska z d. Żarska. Rodziny nasze nie miały ze sobą od tego momentu żadnego kontaktu do chwili kiedy po 21 latach los złączył mojego brata węzłem małżeńskim z kuzynką Baczyńskich z rodu Wierzbickich - Krystyną Rusak, a po kolejnych latach mnie - z synem dr Wisławy Baczyńskiej z d. Żarskiej - Januszem. Mało tego - okazało się, że mój ojciec Henryk Lewtak-Jazłowiecki chodził do jednej klasy aż do matury w 1939 r. - z Ireną Tuorą - przyszłą żoną brata stryjecznego poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (żoną Zbigniewa Baczyńskiego), który był kuzynem mojego męża Janusza. Ponadto okazało się jeszcze, że mama Janusza - Wisia Baczyńska z d. Żarska i moja mama Teresa Lubomira Lewtak-Stattler z d. Szuch z jej bratem Januszem wracali w dniu wybuchu II wojny światowej tym samym ostatnim pociągiem z Kresów wśród dantejskich scen i bombardowań. Z innych zbiegów okoliczności należy wspomnieć, że nasze rodziny: rodzina Stattlerów - tych od wybitnego malarza Wojciecha Kornelego Stattlera z rodu hrabiowskiego szwajcarskiego, który był profesorem Matejki i rodzina Lewtaków - którzy przybyli z Francji - związanych w XIX w. z Czartoryskimi, oraz rodzina Zaleskich tych od poety Józefa Bohdana Zaleskiego - krzyżowały wielokrotnie swoje drogi w XIX w. - w tych samych rejonach i przy tych samych magnackich patriotycznych polskich rodach, które niejednokrotnie sponsorowały ich działania. Nadto mistycznym wydaje się fakt, że zanim poznaliśmy choć częściowo zawartość pamiętników wybitnego pradziada mojego męża - ppłk-a Karola Baczyńskiego ( odkryliśmy przypadkowo w r. 2005, że pamiętniki pradziadka Karola nie zaginęły w czasie wojny, a są w Ossolineum we Wrocławiu ) - działaliśmy - ja z mężem - w sprawach dotyczących kultury i patriotyzmu w obecnej Polsce - tak jak działał od zaborów po rok 1939 ten wybitny działacz niepodległościowy Karol Baczyński zamordowany z rozkazu Stalina i Berii z dn. 05 marca 1940 r. (listy katyńskie). Mój brat Mareczek został namówiony przez lekarzy na banalną operację kostną - przy której, można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, został zakażony chorobą nowotworową. Tak, nie dość, że rozróżnia się już niektóre wirusy odpowiedzialne za niektóre choroby nowotworowe, to zakażonym materiałem nowotworowym można zakażać. Takie eksperymenty hitlerowcy czynili już w czasie II wojny światowej, a nawet przed nią.


I znowu ślub - tańczymy do melodii grających Cyganów.

Nasz świadek - Jurek mój młodziutki wujek profesor i jego szwagier Piotr.

Ślub cywilny w Pałacu Ślubów - goście. Schylony - mój dziadzio Aleksander Szuch - ułan, kawaler Virtuti Militari za r.1920, przy nim dziewczynka - moja bratanica - Berenika, obok dziadzia z hrabiowskiej rodziny - Antoni Belina Brzozowski z narzeczoną Ewą rownież z zasłużonej rodziny Szlenkierów, młoda osoba z dzieckiem - nie pamiętam, Halina Siwcowa - łączniczka AK, moja mama - łączniczka Powstania warszawskiego, Jerzy Siwiec - powstaniec warszawski, ciocia Irena Gumińska-Krzyczkowska herbu Rola - z Delegatury Rządu na Kraj i akcji "Żegota", powstaniec warszawski, moja babcia Irenka - uczestniczka Powstania Warszawskiego z OW "Wilki". Widac otacza nas "chodząca" historia.

Trzeci dzień wesela - przyjęcie dla młodzieży lub raczej przyjęcie imieninowe z 1975 r. Moja mama i pan hrabia Antoni Belina Brzozowski - mój super kumpel ze "szczenięcych lat", wkrótce ożeni się z fantastyczną Ewą ze Szlenkierów.







Moje zdjęcia castingowe, Paryż:


Zdjęcie robione w Paryżu ok. 1986 r. - przez profesjonalnego fotografa filmowego pod kątem castingu. Niektóre z tych zdjęć zostały przesłane panu Romanowi Polańskiemu - ale czy dotarły? Reżyser odpisał mi pięknie na pochwałę jego autobiograficznej książki. List zaginął w Polsce.

Zdjęcie z Paryża ok. 1986 do castingu filmowego robione przez profesjonalnego fotografa filmowego z Montremartru. Koleżanka Niemka - początkująca aktorka z tej samej grupy szkoleniowej w aktorstwie - przy teatrze francuskim - zaproponowała mi udział w filmie - erotycznym? Erotycznym, pfe!...Poetycznym - to tak!

Zdjęcie do castingu robione w Paryżu na Montrmartrze ok. 1986 r. - przez profesjonalnego fotografa filmowego. Suknia mojego projektu w stylu indiańskim - bardzo atrakcyjna w tańcu (w tym w tańcu na lodzie), wykonana przez moją ciocię Marylę Szmidt z d. Tkaczyńską.

Zdjęcie do castingu z Montremartru z 1986 r. - z Paryża, robione przez profesjonalnego fotografa filmowego. Jeszcze raz - suknia indiańska mojego projektu wykonana przez moją ciocię Marylę Szmidt z d. Tkaczyńską.

...Się cieszę. Zdjęcie z Montremartru w Paryżu ok. 1986 r. - robione przez profesjonalnego fotografa filmowego do castingu.







Teatr, taniec, śpiew, muzyka i malarstwo.


Łowiczanką jestem - na scenie Sali Kongresowej lub Teatru Wielkiego z Zespołem Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej ok. r. 1975.

Z Zespołem Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie w 1975 r. Jestem szósta od lewej.

Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej. Zdjęcie z występu w wieczorze kabaretowym prowadzonym przez prof. Heeringa.

40-lecie Zespołu Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej w Sali Kongresowej PKiN w 1990 r. Na widowni - moje śliczności. Mama (czyli ja) - tańczy.

Mój występ w Piwnicy Pod Baranami w Krakowie. Około 1992/1993 roku.

Rok - nie do wiary ! - 1997 ! Tańczę kankana - trzecia od lewej to moja córunia Dagny, czwarta od lewej - ja sama. Scena Szkoły Baletowej przy ul. Moliera w Warszawie. Spektakl baletowy.

Tańczymy taniec hiszpański. Scena w Szkole Baletowej na Moliera. Spektakl - rok 1997. Ja jestem - piąta od lewej, a Dagienka - moja latorośl - szósta.

Wieczór Trzech Muz w naszej Galerii-Teatrze, lata 90-te. W pierwszym rzędzie odpoczywają po występie nasze primadonny z Operetki - Teresa Mulawa po brawurowo wykonanej "Arii ze śmiechem" i z Opery Kameralnej - Urszula Palonka. Nieopodal uroczych dam - kolega rzeźbiarz i śpiewak operowy w jednej osobie.

Wieczór literacki Stanisława Likiernika, powstańca warszawskiego z batalionu "Zośka", w latach 90-tych w naszej Galerii-Teatrze. Wspomnienia prezentują - pisarz przyjaciel autora, aktorka Danuta Mancewicz - sanitariuszka Powstania Warszawskiego z batalionu "Zośka", aktor Andrzej Szczepkowski i autor Stanisław Likiernik.

Nasze pociechy w skeczach teatralnych podczas spektaklu w naszej Galerii-Teatrze w latach 90-tych.

Nasz kuzyn Jurek układa choreografię w jednym z zachodnich teatrów. Zdolny z niego tancerz!







Galeria-Teatr:


Nagrania polskiej pieśni patriotycznej - tzw. "białych kruków" w jednej z sal naszej Galerii-Teatru. Na zdjęciu - Darek - pianista, reżyser dźwięku i do tego jeszcze student Politechniki. Moja córeczka twierdzi, że to nasz kuzyn z XIX wieku.

Wszystko przygotowane do koncertu Dagny Baczyńskiej w naszej Galerii-Teatrze - sala I.

Wszystko gotowe do koncertu Dagny Baczyńskiej - sala II.

Sala rysunkowo-graficzna naszej Galerii-Teatru. W tle moje rysunki i grafiki. Tu artyści mogą odpocząć podczas koncertu lub spektaklu, a publiczność - po występie.

Publicznosć oczekuje na koncert pianistki w recitalu chopinowskim - Dagny Baczyńskiej. Rok 2003. Z lewej - przyjaciele rodziny i moja pianistka Beatka z córeczkami z prawej - artystyczne kuzynki - Beata - pieśniarka i perkusistka i jej latorośl - Dianka - utalentowana skrzypaczka.







Czasy liceum, studiów i okolice:


Moja klasa z Państwowego Liceum Plastycznego w Łazienkach w Warszawie. Rok prawie maturalny. Od lewej: Wanda Miks, Małgosia Heintze, Krystyna Janda, na ławce wysoko stoję - ja, pode mną siedzi - Urszula Jaruga, obok mnie po prawej - Jurek Janiszewski (twórca napisu Solidarność), Małgorzata Latos, Janusz Olenderek, Jagoda Kądziela.

Należy pamiętać, że to ja - uczennica - jako jedyna w Polsce dokonałam tego "cudu", że udało mi się zaprosić laureata konkursu chopinowskiego 1970 - Garricka Ohlssona do naszego Liceum Plastycznego, w którym zakoncertował odwołując inne występy. Redaktorzy Pilarski i Weber byli zachwyceni. Mianowali mnie prezesem Klubu Miłosników Muzyki Poważnej w naszym Liceum Plastycznym. Garrick Ohlsson stoi w drzwiach auli. Ja - siedzę naprzeciwko - na podłodze. Inne zdjęcia - na których Garrick prowadzi mnie za rękę przez szkołę na razie - zaginęły.

Znaczący rok 1975. Okres studiów na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
(Zdjęcie wyk. J.Kądziela).

Bal a może moje imieniny z okresu studiów na Wydziale Malarstwa w warszawskiej ASP. Leżę na tle - mojego wyróżnionego (wraz z innymi moimi obrazami) na studiach ogromnego obrazu przedstawiającego mistycznie i poetycko, jak mi się wydaje, miasto nocą z perspektywy nieba i popielniczki z dogasającym papierosem. W tym okresie reprezentacja kultury z Ministerstwa Kultury zachwycona moją wyróżnioną przez Wydział i profesora - wystawą studencką, uważała, że powinnam zostać asystentem na ASP w Warszawie. Wyróżnienie to obejmowało też mój ogromny religijny obraz - wydaje się proroczy dla wyboru polskiego papieża na Stolicę Piotrową p.t. "Alegoria świata - Do wszystkich ludzi dobrej woli". Obraz ten potem wystawiałam w Amsterdamie, pisała o nim prasa holenderska. Zadedykowałam go wtedy Ojcu Świętemu - a w 2004 r. - na jego życzenie - wysłałam ten obraz dla Ojca Świętego Jana Pawła II - do Watykanu.

Bal lub moje imieniny studenckie. Ja i Maciek Wieczfiński z rodu Ordęgów (z tytułem książęcym lub hrabiowskim - zawsze mi się to myli) pod biurkiem Stattlerów w gabinecie żoliborskim mojego taty emigranta.

Na tym obozie harcerskim w Waplewie zasłynęłam ze śpiewania piosenek przy szumnych harcerskich ogniskach dla około stu osób. Miałam wtedy 14 lat - a gdziekolwiek się nie ruszyłam wszyscy harcerze mnie rozpoznawali z moich "brawurowych" występów sprzed roku - kiedy jako 13-letnia dziewczynka na zimowisku harcerskim dla najlepszych uczniów szkół podstawowych - sama reżyserowałam cyklicznie półgodzinny kabaret, w którym imitowałam Rolską z audycji radiowych - doprowadzając widownię do płaczu ze śmiechu. Wyróżniono mnie też na tym zimowisku na apelu harcerskim za nadzwyczajną samotną obronę własnym ciałem bramy, na którą w ramach specjalnych zadań harcerskich nacierała cała grupa harcerzy. Tak więc w Waplewie - gdzie wokół jeziora rozłożyło obozowiska kilka hufców czy drużyn - nieznani mi harcerze z różnych obozowisk wołali za mną - Rolska! Rolska!







Sporty które lubię:


Zwierzęta zawsze mnie lubiły - wakacje na Lubelszczyźnie, mam 14 lat.

Pierwsze próby na motocyklu - mam 14 lat ...

Jako czternastoletnia dziewczynka lubiłam jeździć konno, prowadzić traktor i powozy konne, a także jeździć jako kierowca motocyklem ("wywaliłam" nim nawet gromadkę znajomych w zboże). Lubiłam też podróżować jako pasażer motocykla - przejechałam tak przed studiami na Akademii Sztuk Pięknych z moim uroczym i niezwykle kulturalnym kolegą Stasiem Szlenkierem pół Holandii - autostradą, choć nasz motocykl przesuwał się po niej z szybkością pomiędzy 40 a 60 km/godz. Naszymi strojami wtedy na motocyklach wg świetnego pomysłu Stasia - były czarne gumowe stroje rybackie. Nawiązując do tego zdjęcia z jazdą traktorem - jako czternastoletnia dziewczynka na tych samych wakacjach założyłam się, że uniosę - poniosę 100-kilogramowy worek zboża. Podano mi go na ręce - bo byłam za mała, żeby go sama podnieść i przeszłam z nim kilka kroków. Co prawda chorowałam potem trzy dni, ale zakład wygrałam. Rzecz działa się na Lubelszczyźnie niedaleko jednego z majątków mojego pradziadka u uroczych gospodarzy, którzy u niego niegdyś pracowali. Ale tam się jeździło konno poprzez zboża (w kierunku horyzontu poprzez ogromne przestrzenie, a i motocyklem - w wakacje.....). Raz nawet koń miał za luźno zapięte siodło więc nagle - galopując - znalazłam się na jego pupie. Jednym słowem - było pięknie !

Wakacje na Lubelszczyźnie. Mam 14 lat.

Lubię - lubimy jazdę konną. Tu - jestem na obozie jeździeckim w latach 70-tych w stadzie ogierów w Książu - niedaleko wspaniałego i słynnego zamku, w którym jak się okazuje synowie właściciela w II wojnie śwatowej - wbrew ojcu Niemcowi i idąc za głosem matki Angielki - patriotki - kuzynki Winstona Churchilla - walczyli o wolność w armii angielskiej i polskiej kontra armii hitlerowskiej. Konno - choć skromniej niż kiedyś - jeździmy do tej pory.

Stadnina - Książ. Lata 70-te. Po I-szym lub raczej po II-gim roku studiów na Wydziale Malarstwa. Wtedy też podróżowałam krótką chwilę jako pasażer na motocyklu i nawet złapaliśmy gumę. Ta dziewczyna obok, której nie widziałam świat czasu startowała potem w 2006 r - na radną z listy PiS.

Zwierzęta mnie lubią...

Lubimy - łyżwiarstwo figurowe. Tu z Januszkiem i z dziećmi z naszej rodziny na podwórkowej ślizgawce w latach 80-tych. Jeździliśmy na łyżwach i rolkach do 2000 r. - z upodobaniem i na pewno jeszcze do tego wrócimy. W dzieciństwie ćwiczyłam łyżwiarstwo figurowe w klubie Warszawianka u pana trenera Poznańskiego.

3-cia licealna. Ja, moja koleżanka z klasy Zosia Krzysztoń - siostrzenica Haliny Mikołajskiej i trzy urocze chłopaki - książę Stanek Jabłonowski, siedzący na dole - Piotr Lutostański i Staś Szlenkier, który był brany pod uwagę do roli Stasia w "Pustyni i w puszczy". Wakacje z nartami. Rynias.

Moja Mama na nartach...

Na nartach.

Narciarstwo. Zdjęcie z końca lat 90-tych.

My na nartach w Białce Tatrzańskiej. 1999 r.

Turystyka. Tu w latach 90-tych. Oczarowana mistyką Herkulanum i Pompei.







Nasze góry:


Zdjęcie z wędrówki po Tatrach z naszym maleństwem. Lata studiów na Wydziale Reżyserii.

Góry...

Na szczytach.

Gdzieś w górach...

My jako partyzanci - na górskich wakacjach - w Niedzicy.

My jako partyzanci w Niedzicy. Lato 1995 r.

Na szczytach. Januszek na Kopie Konradzkiej. Rzecz jasna - razem z nami. 1997 r.

Kasprowy Wierch po podejściu z Gąsienicowej i z Jaworzynki. Lato 1994. Ja, Dagiś, a ten mały dzielny "trampek" to Majusia.

Przejście z Doliny Suchej Wody na Gasienicową i dalej... My i "trampek" Majusia. Rok 1998.

Nasze kochanie - po góralsku.

Przejście na Rusinową Polanę. Ale ten tato jest kochany!...

Piękni, dzielni i wspaniali.

Ja z córkami - Mają i Dagny - w strojach ludowych. Zakopane.

Ja z córkami - Mają i Dagny - w strojach ludowych. Zakopane.

Moje śliczności po góralsku.

Moja Mama i ja oraz nasi przyjaciele z gór Renia i Andrzej Budzyńscy w naszej (nie działającej już tam) Galerii i Teatrze Bogny Lewtak-Baczyńskiej w Krakowie przy ul.Floriańskiej. W tle moje nagrodzone obrazy. Renia i Andrzej są niezwykle oczytani i wspaniale jeżdżą na nartach (instruktorzy), a w rodzinie też mają poetów i artystów góralskich i muzyków (chyba jak wszyscy górale - bo to urodzeni artyści) w tym poetę - Pitoraka. Przyjaźnią się też z wieloma artystami.







Nasze psiaki:


Mój ukochany pierwszy pies - Diana. Płci żeńskiej owczarek alzacki. Mimo, że szczepiona na nosówkę - zachorowała młodo. Była opiekuńcza i kochana. Opiekowala się nami. Podobną z charakteru, wesołą i uroczą była Beauty. Zdjęcie na balkonie kamienicy - znanej z II wojny światowej z powstania tu decyzji o Polsce Podziemnej, ze zbiórek konspiracyjnych Armii Krajowej, z ratowania obywateli pochodzenia żydowskiego i Żydów, z "kotłów" UB w czasach stalinowskich - przy ul. Noakowskiego 12. Na balkonie - ja z braciszkiem Mareczkiem i Dianka.

Mój drugi ukochany piesek - Beauty - płci żeńskiej.
Ok. 1969/1970 r.

Mój trzeci ukochany piesek - Mezar - chart afgański - płci męskiej. Rok ok. 1982 /1983. A przede wszystkim jedna z moich ukochanych latorośli - moja córunia.

Nasz ukochany pies - mój czwarty, nie licząc krótkich psich przyjaźni z pieskami, które np. zabłądziły pod nasz dach. Kochane psisko właśnie spaceruje, po ktorymś z nas. On przecież też lubi uczestniczyć w spotkaniach rodzinnych.







Nasze pejzaże:


Gdzieś w Polsce.

Ruciane....

Góry...

Góry...

Stale w podróży.....

Stale w podróży.....

W podróży...

Podróż inspiruje...

Kłosy na łąkach górskich.

Woda w kałużach.

Polskie niebo w ujeciu hollenderskim.

Zamglone góry.








Galeria zdjęć będzie systematycznie uzupełniana.



Copyright © 2007 Well-Art       All rights reserved ! ®